W rozegranym na Cowboys Stadium w Teksasie, 45-tym finale Super Bowl Green Bay Packers pokonali Pittsburgh Steelers 31-25 i po raz czwarty w historii zostali mistrzami National Football League.
Tym samym trofeum Vince’a Lombardiego wraca tam skąd się wywodzi czyli do Green Bay. Najlepszym graczem meczu MVP, uznany został rozgrywający Packers Aaron Rodgers, który w całym meczu podawał łącznie na 304 jardy i 3 przyłożenia. Jako MVP Super Bowl Rodgers otrzymał najnowszy model Cadillaca. Zwycięstwo Packers i statystyki Aarona Rodgersa byłyby jeszcze bardziej okazałe, gdyby nie momentami szkolne błędy czy wypuszczenia piłki przez odbierających z Green Bay.
Wymarzony start
Po hucznych fajerwerkach i odśpiewaniu w dość kontrowersyjny sposób i nie bez pomyłek hymnu przez przez Christine Aguilere, Packers od samego początku narzucili swoje tempo gry. Po pięknej akcji i 29 jardowym podaniu do Jordy Nelsona, Pakowacze po koniec pierwszej kwarty objęli prowadzenie 7-0. Gdy tłum fanów Steelers wymachując żółtymi ręcznikami spodziewał się wyrównania, zagraną prze Ben Roethlisbergera piłke zamiast któregoś ze skrzydłowych z Pittsburgha, przejął obrońca Packers Nick Collins i z łatwością wbiegł z piłką w pole punktowe podwyższając na 14-0.
Na wysokości zadania stawała obrona Packers i podania Big Bena oraz ich repertuar, był mocno ograniczony i to głównie z tego też względu Stalowi byli w stanie w tej czeęści gry zdobyć zaledwie 3 punkty po strzale ich kickera Shauna Suishama z 33 jardów. Niewiele ponad dwie minuty przed przerwą kolejne kapitalne zagranie na 21 jardów quaeterbacka Packers Aarona Rodgersa w narożnik pola punktowego do Grega Jenningsa, dało futbolistom z Green Bay aż 18 punktów przewagi. Przy stanie 21-3 i dwóch minutach do przerwy, żeby marzyć o szansach w tym meczu, Steelers przed przerwą musieli zdobyć punkty.
Stalowi się nie poddają
Rozgrywający Steelers Big Ben momentami jak na lidera przystało brał sprawy w swoje ręce i sam przy obstawionych partnerach pokonywał dystans z piłką. W międzyczasie szczęście uśmiechnęło się do Stalowych, bowiem jeden z najlpszych na swojej pozycji w całej NFL, cornerback czyli obrońca Packers Charles Woodson doznał kontuzji, która wyeliminowała go z gry już do końca.
Skorzystali na tym natychmiast Steelers i na niespełna 40 sekund przed przerwą ich rozgrywający Ben Roethlisberger Steelers wreszcie przełamał obrone Pakowaczy i ośmiojardowym podaniem do Hinesa Warda przywrócił nadzieje kibicom z Pittsburgha. Stalowi nadal przegrywali, ale 10-21.
BEP – czyli cała sala śpiewa z nami
W przerwie 105 000 widzów na Cowboys Stadium i ponad 5 000 dziennikarzy niemal piało z zachwytu oglądając w tradycyjnym „Half Time Show” zespół Black Eyed Peas. Śpiew i utwory może nie wszystkim przypadły do gustu, ale oprawa i wrażenie oraz reakcja ponad stutysięcznego tłumu zapierała dech w piersiach. Tysiące święcących w różnych kolorach ludzi wokół sceny, podświetlana scena i na nią wiszący ogromny ekran o rozmiarach około 40 na 20 metrów robiło wrażenie. Jakby tego było mało grupa Black Eyed Peas rozdając przed meczem ponad 100 000 świecących fluoroscencyjnych gadżetów uruchomiła w swoim występie publiczność, która bawiła się świetnie. „ Nawet Michael Jackson nie zrobiłby tego lepiej” wzdychano w boksie prasowym podsumowując część artystyczną wieczoru.
„Gdy jeżdzimy na koncerty po świecie nasza scena jest rozkładana w kilka dni, a tu tej znakomitej ekipie zajęło to zaledwie 5 minut, każdy zespół koncertujący powinien ich zatrudniać” – żartował z nami po występie lider zespołu Black Eyed Peas Will.I.am. dla którego jak mówił w 20-stoletniej karierze estradowej występ w niedzielnym Super Bowl był wydarzeniem życia. Nie tylko dla niego. Po błyskawicznym usunięciu sceny na boisko powrócili futboliści a do Pittsburgha nadzieja.
Blisko coraz bliżej
Odrabianie strat Stalowi zaczęli z impetem i po ośmiojardowym rajdzie z piłką runningback z Pittsburgha Rashard Mendenhall zatrzymał się dopiero w polu punktowym, a stadion eksplodował radością wymachując żółtymi ręcznikami zwanymi „Terrible Towel”. Przewaga Packers z 18-stu punktów stopniała do zaledwie 4-ch i wydawało się że wszystko jest możliwe. Odrobienie strat jednak kojarzyć trzeba z kontuzjami w zespole Packers, którzy w trakcie meczu stracili Charlesa Woodsona i odbierającego Donalda Drivera.
Polamalu jak połamany
Gwiazdą obrony Steelers jest słynny długowłosy Troy Polamalu, który jest zmorą quarterbacków ponieważ błyskawicznie czyta on zamiary rywali i doprowadza do błędów i strat piłki przez quarterbacków rywali. Jednak dobrze o tym wiedzieli Packers, Aaron Rodgers nie podawał nawet w okolice Polamalu, robiąc go praktycznie nie szkodliwym.
-„Nigdy w życiu nie czułem się tak źle jak dzisiaj” – powiedział nam Polamalu.
Walka do końca
Właśnie kiedy Steelers doszli już na 4 punkty, Rodgers znakomicie w polu punktowym znalazł Grega Jenningsa i podaniem na 8 jardów, zwiększył przewage Green Bay do 28-17.
Stalowi jednak ani myśleli dawać za wygraną i w połowie ostatniej kwarty, Big Ben kapitalnym podaniem na 25 jardów obsłużył Mike’a Wallace’a, który przy wrzawie tłumu wbiegł z piłką w pole punktowe, po akcji za 2 punkty Antwaana Randle El przewaga Packers stopniała do zaledwie trzech punktów 28-25.
Betonowa obrona Packers
W końcówce linie obronne obu drużyn stanęły na wysokości zadania. Na dwie minuty do końca Mason Crosby, kicker Packers strzałem z 23 jardów podwyższył prowadzenie swojej drużyny na 31-25 i Stalowi żeby wygrać swój siódmy Super Bowl musieli zdobyć przyłożenie, co zresztą było realne. Jednak obrona Packers już do końca nie dała się zaskoczyć, a wręcz zmusiła Big Bena do błędu i w dużenie mierze dzięki tej formacji Green Bay świętuje mistrzostwo. Właśnie formacje defensywną jak najbardziej słusznie komplementował bohater spotkania Aaron Rodgers.
Bohater noszony na rękach
„Zagrałem lepiej dzisiaj niż w moim ostatnim meczu, jednak moi koledzy w kluczowych momentach grali wybornie. Nasza obrona była dziś wręcz nieprawdopodobna, zresztą oni grali świetnie cały sezon. Odzyskiwali piłke, zmuszali rywali do błędu, nasi obrońcy są wręcz nieprawdopobni” – nie mógł się nachwalić swojej formacji defensywne najlepszy zawodnik meczu Aaron Rodgers. Ci co ich tak chwalił nie pozostawali mu dłużni i geście radości wypodrzucali go do góry
„To nie był mój pomysł żeby mnie podrzucali, ale poczułem się kimś specjalnym. Nieprawdopobna noc i wspaniała grupa mężczyzn, to nasze wspólne wielkie zwycięstwo. O tym żeby zostać mistrzem NFL i MVP marzyłem od dziecka, jako kibic 49-ers podziwiałem Joe Montane i Steva Younga, tak więc to trofeum to moje spełnienie marzeń” podkreślił Rodgers. To może być nowy początek wielkich Packers, bowiem są oni już mistrzami NFL a nadal pozostają drugą najmłodszą drużyną ligi.
Prezydent, aktorzy i ….Polacy
Ze znanych VIP-ów na trybynach było ich co niemiara, ale warto zaznaczyć obecność jednego z najbardziej znanych Teksańczyków byłego Prezydenta Georga W. Busha, aktorów Michaela Douglasa, Harrisona Forda, czy Cameron Diaz, oraz bejsbolowego Beckhama czyli Alexa Rodrigueza. Dostrzegliśmy też w tłumie trójke kibiców z Polski. „Jesteśmy pod wielkim wrażeniem, tak meczu, stadionu, programu artystycznego i rozmachu całego tego wydarzenia” powiedział na nam specjalnie przybyły na Super Bowl z Wrocławia pan Tarczyński z synami.
Brawa dla pokonanych
Bardzo ładnie i wielką klasą po meczu zachował się właściciel Steelers Art Rooney syn założyciela klubu Dana Rooney, który wszedł do szatni swojej drużyny i powiedział „Nie mamy się czego wstydzić, przegraliśmy z dobrą drużyną i klubem z wielkimi tradycjami. Czapki z głów przed moimi zawodnikami za to co zrobili w tym roku. Czuje się dobrze co do mojego klubu, jestem z was dumny”,
„Mieliśmy wystarczająco okazji żeby wygrać ten Super Bowl, nie udało się” – dodał trener Steelers Mike Tomlin.
Cowboys Stadium jest niepowtarzalny
Jak na ironie ze względu na kontuzje w szeregach Packers, był to jeden z najlepszych Super Bowl w ostatnich latach, tak pod względem poziomu sportowego jak i emocji.
Nie można mieć zarzutu co do oprawy i części artystycznej. Niesamowite wrażenie robi zbudowany za 1.2 miliarda dolarów Cowboys Stadium, a wiszący nad boiskiem ekran o rozmiarach 40 na 20 metrów w sposób wręcz nieprawdopodoby ułatwia oglądanie. W niedziele obiekt jak i obsługa spisał się na medal i tylko patrzeć jak będą na nim inne wielkie imprezy, niewykluczone że przyjadą na nim grać wielkie kluby piłkarskie z Europy.
Czy Packers wygrali załużenie?
Tak, jak najbardziej. Byli zdecydowanie najlepsi w playoffach i to w każdym elemencie gry. W Super Bowl zdeklasowali również Steelers, bowiem to że mieliśmy dramatyczne ostatnie dwie minuty było bardziej zasługą kontuzji w zespole Packers aniżeli jakiegoś zrywu Stalowych. Jeżeli drużyna, która po drodze do Super Bowl pokonuje na wyjeździe tak mocne ekipy jak Eagles, Falcons i Bears, to bez żadnych pytań jest godna mistrzostwa i Packers w pełni potwierdzili to w niedzielnym finale. Gdy patrzy się jak młoda to drużyna i jak rozsądnie prowadzony jest ten klub, trudno nie odnieść wrażenia że może to być początek zwycięskiej serii Packers.
Mały też może
„Piękne w NFL jest to że mistrzostwo zdobywa drużyna z najmniejszego miasta w NFL” – mówił wręczając Trofeum Lombardiego, komisarz Roger Goodell. Liczące niewiele ponad 100 000 mieszkańców Green Bay, ma jednak wielkie tradycje i udział w rozwoju NFL, że nikomu nawet przez myśl nie przejdzie przenoszenie klubu do większego ośrodka. Nie ma zresztą powodu. Na mieszczący 73 000 miejsc Lambeau Field na stadionie czasami trudno kupić bilet, przychodzi nadkomplet mimo że czasem te mecze rozgrywane są na 20-stopniowym mrozie.
Zółty Super Bowl stał się zielony
Na stadionie w czasie meczu było żółto od „Okrutnych ręczników” fanów Steelers, i tzw Cheesehead czy serowych głów fanów Packers. Koloru zółtego, oba kluby używają go jako barw klubowych, tyle że Packers mieszają go z zielonym, a Steelers z czarnym, ale spokojnie można nazwać ten Super Bowl żółtym. Bary i restauracje pełne kibiców ze stanu Wisconsin były już w kolorze zielonym. Gdy mamy do czynienia z tak wielką pasją kibiców, aż trudno nie cieszyć się z wygranej Packers, fani na ten tytuł czekali 14 lat.
Z pewnością burmistrz Green Bay James J. Schmitt ogłosi poniedziałek dniem wolnym od pracy i to tym razem nie ze względu na zime, bo gdzie jak gdzie ale w Green Bay znają sie na futbolu i na tym jak się naturalnie ogrzać.
Chris Reiko z Dallas
ChrisReiko@hotmail.com



















Foto: Chris Reiko




